To nasze 4 podejście do podsumowania i chyba ostatnie. Nie będziemy teraz się niepotrzebnie rozpisywać, będzie krótko i na temat. Kolejka VI (pierwsza po podziale na grupę mistrzowską i spadkową) sypnęła niespodziankami i debiutami.

W grupie spadkowej Young Boysi pewnie wygrali z FcPoNalewce i nie może dziwić fakt, że aż 4 zawodników tej ekipy znalazło się w “piątce” kolejki grupy spadkowej. Po prostu tego dnia byli oni zdecydowanie lepsi od FcPoNalewce, którzy na 11 straconych bramek potrafili odpowiedzieć jedynie jedną bramką Wojciecha Ostrowskiego. O wyniku zdecydowały błędy indywidualne “pomarańczowych”, które z zimną krwią wykorzystywali Young Boysi.

Zdecydowanie ciekawszym meczem w grupie spadowej był pojedynek Piłkarskich Asów z Blackcocks. Szybkie dwie bramki stracone przez Blackcocksów ustawiły spotkanie i pozwoliły drużynie Asów kontrolować przebieg spotkania. To Własnie ta drużyna była stroną atakującą, a nieliczne kontrataki “cietrzewi” na bramkę próbował zamienić Dawid Jaskot. Udało się to tylko raz. Ozdobą spotkania była bramka Przemka Karpiaka, który przelobował bramkarza przeciwników z odległości ok. 32 metrów (ciekawe, czy świadomie). Blackcocksi, myśląc o utrzymaniu, muszą zdecydowanie poprawić grę obronną, a zwłaszcza przestać popełniać łupie straty.

Do pierwszej niespodzianki doszło w meczu pomiędzy salonem Fryzjerski “Sebo” a KS Piastem Wykroty. Wyraźnie mająca problem kadrowy drużyna Piasta (brakowało aż 4 zawodników) nie mogła skutecznie przeciwstawić się poprawnie grającym chłopakom z Salonu Fryzjerskiego. na dodatek u “Fryzjerów” zadebiutował w końcu Kacper Wojciechowski, który asystował przy 3 bramkach i dołożył jedno trafienie. Drużyna Piasta zagrała najsłabsze spotkanie w swojej historii w Futsal Lidze, ale to wcale nie przekreśla ich aspiracji do zdobycia mistrzostwa na hali w tym sezonie, bo w pełnym składzie będą groźni dla kolejnych przeciwników. A Salon Fryzjerski “Sebo” dość nieoczekiwanie po pierwszej kolejce rundy mistrzowsko-spadkowej znajduje się na pozycji lidera Ekstraklasy.

Blaise & Megamaszyny miał nie lada problem z KS Kilonią Bolesławiec, w której składzie mogliśmy po raz pierwszy zobaczyć Piotra Pokropywnego i Mariusza Barchackiego. I można powiedzieć, że były to debiuty bardzo udane. Po zapowiedziach kapitana Bartosza Kaźmierczaka, że każda bramka w grupie mistrzowskiej będzie dla nich, jak wygrana, KS kolonia mogłaby dopisać do swojego konta 12 punków, bo 4 razy piłka znalazła drogę do siatki Jakuba Walczaka. Megamaszyny w pierwszej połowie dwukrotnie wychodziły na prowadzenie (najpierw 2:0 i potem 3:2) by po krótkim czasie remisować z odmienioną Kolonią. Do przerwy pachniało sensacją, bo wynik 3:3 z pewnością nie satysfakcjonował Blaisa & Megamaszyn, szczególnie po tym, jak ograli wcześniej w grupie Kolonię 8 do 0. W drugiej połowie Megamaszyny podkręciły tempo i zyskały 4 bramki tracąc jedną. Zdecydowanie dla nich był to mecz najsłabszy, ale dobrze, że zdarzył się teraz i potrafili z niego wyjść obronną ręką.

W ostatnim meczu dnia FC chłopaki do Wzięcia (bez Mateusza Baszaka i Konrada Skóry) zagrali z 23 Śląskim Pułkiem Artylerii, w której zabrakło kolejny raz Radka Pawlusińskiego, Denisa Deca oraz jacka Bochni, ale za to w bramce swój pierwszy występ zaliczył Cezary Purta. Również po raz pierwszy w drużynie zagrał Michał Cieślak. Pierwsza połowa spotkania przypominała piłkarskie szachy. chłopaki do Wzięcia kontrolowali i prowadzili grę, ale dobre ustawienie i współpraca w obronie wojskowych w dużej mierze uniemożliwiała skuteczną grę przeciwnikom. Tutaj duża zasługa nowego bramkarza wyciskowych, który zastąpił zmagającego się z kontuzją Wojtka Blicharskiego. Jedynie Daniel Ziółkowski znalazł lukę w obronie w artylerzystów i do przerwy Chłopaki do Wzięcia prowadzili skromnie 1:0. Po przerwie obraz gry i się nie zmienił, przynajmniej do wyrównującej bramki Alana Adhama. Po tym zdarzeniu mecz nabrał kolorów. Obie drużyny niezadowolone remisem przystąpiły do coraz śmielszych ataków i ku zdziwieniu kibiców, to drużyna 23 Śląskiego Pułku Artylerii miał szansę ten mecz wygrać, ale dwóch dogodnych, 99-procentowych sytuacji nie wykorzystał popularny Dawid “Seta” Górski. Za pierwszym razem dość niespodziewanie przejął piłkę i z kilku metrów, mając przed sobą jedynie Michała Piotrowskiego, posłał futbolówkę panu Bogu w okno. Za drugim razem (4 sekundy przed końcem meczu) stanął z bramkarzem “oko w oko” i nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Mecz był bardzo ciekawy i remis może trochę dziwić, szczególnie że poprzednie spotkanie pomiędzy tymi drużynami skończyło się wysoką wygraną Chłopaków, 10:2.

Podsumowując spotkania możemy powiedzieć, że z pewnością emocji w grupach nie zabraknie, a strata punktów przez faworytów tego dnia, tylko sprawiła, że kolejne mecze będą bardzo ciekawe. Największym wygranym kolejki jest chyba Blaise & Megamaszyny, choć nie zapominajmy od drużynie Salonu Fryzjerskiego “Sebo”, który jest na fali wznoszącej i pewnie zmierza od zwycięstwa do zwycięstwa. W grupie spadkowej po w pierwszych meczach bliżej utrzymania są Piłkarskie Asy i Young Boysi, ale sezon jeszcze trwa i wszystko jest możliwe.

I nie możemy nie wspomnieć tu jeszcze o jednej istotnej rzeczy – do grona Naszych partnerów dołączyła Szkoła Mistrzów Asy rakiety Squashwil, która za sprawą Dawida Wilasa (piłkarskie Asy), przekazała vouchery na łączną kwotę 700 zł dla najlepszych zawodników każdej kolejki w grupie mistrzowskiej i spadkowej.

Comments

comments

Posted in Futsal Liga

Leave a Comment:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *